Podobno najpopularniejszym telefonem w Polsce jest właśnie tytułowy Mate 10 lite od Huaweia. Postanowiłem sprawdzić dlaczego ten średniak bez NFC został mianowany takim tytułem. Nie przedłużając, zapraszam na recenzję tego telefonu.

Pokaż kotku co masz w środku- czyli specyfikacja:

Specyfikacja Mate 10 lite wygląda bardzo dobrze jak na swoją półkę cenową. Mamy tutaj ekran o wielkości 5.9 cala i rozdzielczości FullHD+ (2160x1080p ; 18:9), Procesor HiSilicon Kirin 659 wraz z układem graficznym Mali T830 MP2 współpracujące z 4GB pamięci operacyjnej LPDDR3. Na dane mamy do dyspozycji 64GB pamięci (z czego dostępne jest około 51GB). Aparaty to: z tyłu (16MP + 2MP) oraz z przodu (13MP + 2MP). Smartfon pracuje na Androidzie 7.0 (aktualizacja do Oreo jest już wdrażana) wraz z nakładką EMUI 5.1. Jak wyglądają te dane w praktyce? Przekonajmy się.

Wzornictwo oraz jakość wykonania:

Obudowa jest wykonana w całości z aluminium. Telefon jest dość ciężki (164g) i dobrze leży w dłoni pomimo swoich rozmiarów (156mm x 75mm). Budowa telefonu jest już znana z innych telefonów w tej półce cenowej (Xiaomi Redmi 5 Plus, którego recenzję mieliście okazję czytać na naszej stronie, Xiaomi Redmi Note 5, Huawei P Smart).
Przód telefonu w ponad ¾ (76.5%) pokrywa ekran. Pod nim znajdziemy jedynie napis HUAWEI. Nad nim zaś znajdziemy od lewej: lampę błyskową, diodę powiadomień, głośnik, oraz 2 moduły aparatów.
Z tyłu telefonu znajdziemy wymieniając od góry: lampę błyskową, 2 moduły aparatu oraz czytnik linii papilarnych.
Patrząc na dolną część obudowy widzimy: gniazdo minijack 3.5mm, mikrofon, port USB (niestety jeszcze typu B) oraz głośnik stereo. W górnej części nie znajdziemy nic oprócz mikrofonu.
Na lewym boku obudowy znajduje się jedynie kieszeń na kartę SIM i SD lub 2x SIM. Po prawej stronie mamy przyciski fizyczne do regulacji głośności oraz włącznik.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ekran:

Wyświetlacz jest wydaje mi się głównym atutem tego modelu i może przypaść do gustu wielu użytkownikom. Jest to ekran wyposażony w matrycę IPS TFT o rozdzielczości FHD+ co daje nam PPI na poziomie 403. Nie miałem problemu z korzystaniem z telefonu w pełnym słońcu, również w czasie korzystania z telefonu w nocy lub w bardzo słabym świetle nie przeszkadzała mi jasność minimalna. Mate 10 lite jest jednym z wielu telefonów ze średniej półki który oferuje nam ekran 18:9. Dla niektórych może być jednak to jego wadą, ponieważ niektóre aplikacje takie jak Youtube, Twitch jak i niektóre gry nie obsługują jeszcze w pełni tego formatu efektem czego podczas korzystania z wyżej wymienionych aplikacji widzimy 2 czarne paski po bokach ekranu. I tutaj taka mała rada ode mnie- zalecam zakup szkła ochronnego z powłoką oleofobową. Producent albo mocno oszczędził albo w ogóle nie zastosował tejże powłoki w tym modelu co przekłada się na szybkie ,,palcowanie się” ekranu.

Aparat:

Mate 10 lite jest wyposażony w aż 4 moduły aparatu. Są to 2 moduły z tyłu telefonu (16MP oraz 2MP) a także 2 moduły z przodu (13MP i 2MP). Oba moduły o rozdzielczości 2Mpix służą do zbierania informacji o głębi oraz do uzyskiwania efektu bokeh. Aparat tylni pozwala na nagrywanie filmów maksymalnie w rozdzielczości FullHD przy 30FPS, przedni zresztą tak samo. Aparat troszkę gorzej radzi sobie w słabym oświetleniu, lecz w tej cenie nie ma co narzekać. Poniżej przedstawiam przykładowe zdjęcia. Oceńcie sami możliwości aparatu!

Bateria:

W modelu Mate 10 lite znajdziemy akumulator litowo-jonowy o pojemności 3340mAh. Czy to wystarczy do codziennego użytku? Okazuje się że tak. Pomimo dużego, prawie 6-calowego ekranu, przy około 70% jasności byłem w stanie wytrzymać na jednej baterii cały dzień dosyć wymagającego użytkowania (Facebook, Messenger, Snapchat, kilkanaście gier w Hearthstone, cały czas włączone WiFi/LTE). Warto tutaj wspomnieć o braku obsługi trybu szybkiego ładowania przez co bateria od 0 do 100% ładuje się około 2.5h. Podczas długotrwałego używania bardziej wymagających aplikacji lub grania w gry możemy odczuć nieprzyjemne skutki nagrzewania się podzespołów. SoT wynosił u mnie około 5,5 godziny.

System:

Huawei Mate 10 lite pracuje na systemie Android 7.0 wraz z nakładką ekranową EMUI 5.1. Aktualizacja do Androida 8.0 Oreo wraz z nowszą wersją nakładki, EMUI 8.0 jest już wdrażana i niedługo powinna trafić do Polski. Wiele osób narzeka na tą nakładkę jednak ja nie miałem z nią żadnych problemów. Jest przyjemna w użytku, posiada sporo możliwości personalizacji. Poniżej znajdziecie kilka zdjęć jej wyglądu.

Wydajność:

HiSilicon Kirin 659 wraz z Mali T830 wspomagane przez 4GB RAM dobrze sprawują się w tym modelu. Aplikacje do których najczęściej wykorzystywałem telefon (Facebook, Messenger, YouTube, Snapchat, Discord) działają bez żadnych zacięć. Również grane przeze mnie gry (Clash Royale, Hearthstone, NFS No Limits, Asphalt 8) działają bardzo płynnie. Wyjątkiem tutaj jest Asphalt 8, do którego płynnego działania musimy zrezygnować z najwyższych ustawień graficznych. Poniżej przedstawiam również testy w Antutu Benchmark oraz Geekbench 4.

Jaka to melodia?-czyli audio:

Muszę przyznać że jakość dźwięku z głośników pozostawia wiele do życzenia. Na słuchawkach dostarczonych w zestawie jest już lepiej. Za to na moich słuchawkach, których używam na co dzień, czyli Superlux HD681, jest już bardzo dobrze. Przyznam, nie korzystam z aplikacji Spotify zamiast odtwarzacza wbudowanego w pamięć telefonu więc nie jestem w stanie się co do niego wypowiedzieć.

Czy warto?- Podsumowanie?

Huawei Mate 10 lite w dniu premiery, czyli 31 października 2017 roku, został wyceniony na 1499 zł. Czy był warty tej ceny? Nie wiem. Dzisiaj można go zakupić za cenę niewiele niższą niż tysiąc złotych. W tej cenie jest to telefon bardzo dobry, lecz nie bez wad. Brakuje NFC, dwuzakresowego WiFi (smartfon obsługuje tylko WiFi 2.4GHz) oraz funkcji szybkiego ładowania, które mogłyby się znaleźć w telefonie w tym przedziale cenowym. Moim zdaniem jednak Huawei Mate 10 lite jest smartfonem do rozważenia, kiedy poszukujemy urządzenia za około 1000 PLN.