Czy CS GO umiera? – Analiza okiem gracza

https://www.rekinysukcesu.pl/media/k2/items/cache/063ee9aeb9f60efa02823e51450f82ce_XL.jpg

Od dwóch lat słyszy się, że Counter-Strike: Global Offensive umiera, lecz jak jest naprawdę? O tym opowiem wam w dzisiejszym felietonie, także bez przedłużania przejdźmy do dalszej części.

Czy nazywanie Counter-Strike umierającą grą jest prawidłowe?

Wiele osób ciągle powtarza, że cs go umiera, a jakoś gra dalej ma się dobrze. W styczniu zanotowano drugą największą średnią ilości graczy, a ludzie dalej stoją przy swoim uznając tę grę za umierającą. Czym to jest spowodowane? Przedstawię wam kilka moich teorii.

Co spowodowało, że wszyscy zaczęli tak mówić?

Czynników moim zdaniem jest wiele. Zaczynając od olewania próśb graczy w stronę twórców o zmianę dotychczasowego silnika na nowy, zwiększenie tickrate z 64 na 128, stworzenie nowego systemu anti cheat, a kończąc na nagłym wzroście popularności gatunku Battle Royale. Poniżej omówię parę głównych przyczyn, przez które przypięto do CS:GO łatkę martwej gry.

Olewanie gry przez twórców.

Postawa VALVE wobec graczy.

Pierwszym czynnikiem będzie lekceważenie próśb graczy. VALVE jak wiadomo, ma w głębokim poważaniu zdanie innych w temacie aktualizacji i robią to, co uważają za słuszne. Jak wiadomo nie zawsze im wychodzi. Od lat wszyscy wyczekują nowego silnika gry, bo aktualny jest już po prostu stary. Również widywane są prośby o zwiększenie tickrate do 128 na oficjalnych serwerach. Nowy system anti-cheat czy nowa operacja – wszystko to byłoby bardzo mile widziane przez liczne grono graczy.

Pójście za trendem Battle Royale.

Mimo tego twórcy uparcie brną w aktualizowanie trybu Danger Zone, czyli prościej mówiąc w trybu Battle Royale. Jedyne co firma Gabe Newella nam oferuje, to wyżej wspomniane aktualizacje BR, nowe skrzynki raz na kilka miesięcy oraz jakieś maluktie poprawki typu blokująca się bomba.

Wprowadzenie darmowej wersji.

Niedawno CS stał się grą “Free 2 Play” oraz został dodany tryb Danger Zone. Amerykański gigant wypuścił go z masą błędów oraz fatalną optymalizacją. Oczywiście dochodzi do tego jeszcze dziurawy system VAC (VALVE anti cheat). Dzięki temu w “nowym” darmowy cs’ie roi się od osób, które używają wspomagaczy. Czy na takim efekcie im zależało? Wątpię. Moim zdaniem mogli poczekać z premierą trybu Battle Royale na rzecz dopracowania wszystkich niedoskonałości.

Krótko o optymalizacji.

Ja na swoim komputerze grając przykładowo w Far Cry 5 na ustawieniach graficznych ustawionych na ultra mam stabilne 60 klatek na sekundę. W Danger Zone mam ich około 40. Pokazuje to w jakim pośpiechu developerzy tworzyli ten dodatek.

Moje zdanie na temat postawy amerykańskiego koncernu.

Moim zdaniem to co robi VALVE pokazuje tylko, że nie zależy im na dobru użytkowników, lecz na gonieniu nowych trendów. Gracze cały czas głośno mówią o tym, czego oczekują. W zamian jedyne co słyszą od twórców to banalne wymówki. Za dodaniem w.w. usprawnień bronią się argumentami, że nie każdy ma komputer wystarczająco dobry, by uciągnął on grę po zmianach. Rozumiem, że VALVE bierze wszystkich pod uwagę, ale no halo. Żyjemy w czasach gdzie co chwilę są wdrażane jakieś nowe technologie na rynku gier, a mimo tego cs dalej jest w tym samym miejscu gdzie był. Czyli w czarnej… dziurze.

Hype na gatunek Battle Royale.

Drugim ważnym czynnikiem tego, iż coraz rzadziej słyszymy o znanym kanterze, jest nowa moda panująca w mainstreamie gier. Hype na produkcję typu Battle Royale rośnie w zatrważającym tempie. Zaczęło się to głównie od BOOM’u na Fortnite. Następnie przeszło to szturmem na Call of Duty: Black Ops 4, by zatrzymać się, przynajmniej na ten moment, na produkcji od twórców Ligi Legend, a dokładniej na Apex Legends.
Jak wiadomo popyt na te gry wiąże się z tym, iż paru znanych streamerów zaczęło transmitować rozgrywkę w tego typu produkcjach, przez działania marketingowe gier. Mówiąc w skrócie dostali pieniądze za to by grali w te gry. Ich widownia biorąca przykład z idoli również zaczęła grać i takim sposobem zaczęła się zbierać coraz większa ilość graczy.
Z każdym dniem liczba graczy rosła i rosła powodując, że inni youtuberzy oraz streamerzy, zauważyli, że grając w produkcję Battle Royale natychmiastowo zwiększają im się zasięgi i przybywają nowi widzowie, przez popularność tych trybów, dlatego też większość osób po prostu zaprzestała grać w inne gry, w tym cs’a, na rzecz gier pokroju Fortnite.

Counter-Strike i jego średnia ilość graczy

Wszyscy mówią, że ta gra umiera, a przyglądając się statystyką widzimy wręcz odwrotną sytuację. Średnia ilość graczy w kwietniu na serwerach wynosiła około 360 tysięcy. W styczniu zanotowano drugą największą średnią ilość graczy na poziomie 401 tysięcy. Także możemy już całkowicie obalić stwierdzenie, że znany nam kanter strajk umiera, a ludzie twierdzący inaczej powinni się zagłębić ciut bardziej w temacie. Takim akcentem możemy zakończyć dzisiejszy felieton na temat ,,umierajcej” gry.

ilość graczy cs go

Źródło grafiki:
steamcharts.com
rekinysukcesu.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: