Starlinki znów nad Polską, a Europa szykuje odpowiedź. Wielkie plany systemu IRIS²

Starlinki znów nad Polską, a Europa szykuje odpowiedź. Wielkie plany systemu IRIS²

5 lutego 2026 Wyłączono przez Adrian Mazur

Miłośnicy nocnego nieba mają kolejne powody do spoglądania w górę. Nad Polską znów widoczne są przeloty satelitów konstelacji Starlink. Tym razem mamy do czynienia ze specyficznym zjawiskiem – choć jest to pojedynczy przelot, formacja jest mocno rozciągnięta, co gwarantuje widowisko trwające aż kilkanaście minut.

Według doniesień serwisu Nocne Niebo, pierwszy obiekt z grupy pojawia się na zachodnim horyzoncie około godziny 19:10. Łącznie obserwatorzy mogą doliczyć się 21 satelitów, które suną po nieboskłonie, tworząc charakterystyczny, choć tym razem nieco luźniejszy „kosmiczny pociąg”. Ze względu na odległości między poszczególnymi urządzeniami, cały spektakl zajmuje około 12 minut, a ostatni widoczny punkt znika w cieniu Ziemi o godzinie 19:22.

Nie tylko pociąg Muska

Warto zachować czujność także po przelocie głównej formacji. Na niebie widoczny jest również inny, niezwykle ciekawy obiekt – satelita Bluewalker 3. To potężne urządzenie, wyposażone w antenę o powierzchni aż 64 metrów kwadratowych, służy do dostarczania sygnału sieci 5G. Jego przelot rozpoczyna się zazwyczaj nieco później, w okolicach godziny 19:44. Bluewalker 3 przecina niebo wysoko, kierując się na wschód, a jego widoczność szacuje się na około 6 minut.

Obecnie skala przedsięwzięcia firmy SpaceX jest przytłaczająca. Dane z serwisu satelitemap.space wskazują, że na orbicie znajduje się już ponad 5,1 tysiąca satelitów Starlink, z czego ponad 4,2 tysiąca to jednostki w pełni aktywne. Ich głównym zadaniem jest niwelowanie „białych plam” w dostępie do internetu tam, gdzie infrastruktura naziemna zawodzi.

Europejska odpowiedź na dominację: Projekt IRIS²

Monopolistyczna pozycja Starlinka i uzależnienie od amerykańskiej technologii od dawna budziły niepokój w Brukseli. Europa przechodzi jednak od słów do czynów, ustalając konkretny harmonogram dla własnej sieci internetu satelitarnego. Projekt IRIS², mający być rywalem dla konstelacji Elona Muska, nabiera realnych kształtów, a konsorcjum odpowiedzialne za jego realizację jest gotowe do działania.

Andrius Kubilius, unijny komisarz ds. obrony i przestrzeni kosmicznej, podczas otwarcia Europejskiej Konferencji Kosmicznej w 2026 roku, wysłał jasny sygnał polityczny, podkreślając konieczność przyspieszenia prac. Zgodnie z zapowiedziami, usługa ma wystartować w 2029 roku. Jest to efekt podpisanej w grudniu 12-letniej umowy koncesyjnej, która dała programowi klarowność handlową niezbędną do rozpoczęcia fazy produkcji i walidacji.

Krok ku autonomii i bezpieczeństwu

Unia Europejska stawia milowy krok w stronę suwerenności cyfrowej. IRIS² został zaprojektowany jako wiarygodna przeciwwaga dla Starlinka, gwarantująca bezpieczną i szybką łączność na terenie Europy i poza nią. System ma zapewnić, że obywatele, firmy oraz – co kluczowe – służby publiczne i rządy, będą mogły polegać na infrastrukturze zarządzanej w ramach europejskich regulacji, a nie na kaprysach prywatnych korporacji zza oceanu.

Planowana konstelacja ma składać się łącznie z 290 satelitów umieszczonych zarówno na średniej (MEO), jak i niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO). Taka hybrydowa architektura ma na celu zbalansowanie zasięgu, opóźnień oraz przepustowości sieci.

Giganci łączą siły: Konsorcjum SpaceRISE

Za realizacją tego ambitnego przedsięwzięcia stoi SpaceRISE – potężne konsorcjum zrzeszające operatorów satelitarnych i liderów przemysłowych. Projekt łączy wiedzę orbitalną z doświadczeniem w budowie sieci naziemnych. Kluczowymi graczami są tu operatorzy tacy jak SES, Eutelsat i Hispasat. Za warstwę techniczną i produkcyjną odpowiadają giganci sektora: Thales Alenia Space, Airbus Defence and Space, OHB oraz Telespazio. Wsparcia telekomunikacyjnego udzielają m.in. Orange i Deutsche Telekom.

Finansowanie IRIS² opiera się na modelu mieszanym, łączącym środki z Unii Europejskiej, Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) oraz kapitał prywatny członków konsorcjum. Takie podejście ma na celu rozłożenie ryzyka, a jednocześnie zabezpieczenie potencjału przemysłowego w państwach członkowskich. Czy Europie uda się dotrzymać terminu w 2029 roku? Czas pokaże, ale machina ruszyła.