Mikrofon Snab Microtone HF-50 – Recenzja

Firma Snab jest przede wszystkim kojarzona z tworzenia takich produktów jak słuchawki czy głośniki, jednak nie tylko słuchaniem człowiek żyje. W tej recenzji przyjrzymy się mikrofonowi Snab Mircotone HF-50. Czy równie dobrze potrafią stworzyć sprzęt nagrywający, co odtwarzający? Tego dowiecie się z tego testu!

Zacznijmy od specyfikacji technicznej i zawartości opakowania

Prezentuje się ona następująco:

  • Charakterystyka kierunkowości – kardioidalna
  • Połączenie – Kabel USB 2.0
  • Częstotliwość próbkowania – 16bit, 48kHz
  • SPL – 135dB
  • Zakres częstotliwości – 18-21000Hz

Dość standardowo porównując do innych modeli w tym przedziale cenowym, jednak nie tylko to co na papierze się liczy. Z czego składa się zestaw jaki otrzymujemy?

  • Mikrofon Snab Microtone HF-50
  • Metalowy trójnóg wraz z uchwytem
  • Kabel USB 2.0 1,8m
  • Gąbkowy pop filtr

Jeśli chcecie wiedzieć, jak cały zestaw wraz z opakowaniem wygląda – niżej macie ku temu okazję 😉

Tak wygląda cały zestaw akcesoriów wraz z mikrofonem

Całość prezentuje się naprawdę dobrze. Zawartość opakowania w tej cenie jest praktycznie bezkonkurencyjna. W cenie 199zł dostajemy więcej, niż przy zakupie np. droższego o 20zł Novoxa NC-1. Snab w tej kwestii ma czym się chwalić.

Pokaż kotku co masz w środku – jakość wykonania i budowa

Całość jest naprawdę prosta pod względem konstrukcji – nie uświadczymy na mikrofonie żadnych „udogodnień” w postaci przycisków lub pokręteł.

Przyznajcie, podobny do Novoxa NC-1

Można go pod tym względem porównać do Novoxa NC-1. Jeśliby postawić obok siebie obydwa urządzenia z zakrytymi oznaczeniami, można by je ze sobą pomylić. Nie jest to oczywiście żaden minus.

Całość została pomalowana za pomocą czarnej, matowej farby Przy oznaczeniach natomiast zastosowano biały kolor. Niestety jest ona podatna na zadrapania.

Mikrofon sam w sobie nie posiada żadnej czapy gąbkowej na przetworniku poza standardowym krążkiem, który zabezpiecza go przed zabrudzeniami.

Mikrofon z nałożoną “gąbeczką”

Producent jednak zadbał o to, aby taki element znalazł się na wyposażeniu – jest to czapa, lecz zakładana od góry.

Podsumowując tę część muszę po raz kolejny pochwalić Snaba. Nie można się do niczego przyczepić oprócz wcześniej wspomnianej farby. Akcesoria również prezentują naprawdę wysoki poziom jak na tę półkę cenową.

Prawdziwe Plug&Play? – przygotowanie mikrofonu do pracy

Instrukcja w tym przypadku nie będzie potrzebna, ponieważ samo przygotowanie mikrofonu do pracy jest banalnie proste. Wystarczy najpierw wkręcić uchwyt do trójnogu, do uchwytu wkręcić mikrofon, a jego samego podpiąć do USB w naszym komputerze za pomocą dołączonego do zestawu kabla.

Gniazdo USB mikrofonu

Można jeszcze oczywiście założyć gąbkę spełniającą zadanie pop filtra i… to byłoby na tyle – bez problemu możecie korzystać ze swojego nowego nabytku.

To na co wszyscy czekali, czyli jak się sprawuje w praktyce? – jakość nagrywania oraz szumy

Zacznijmy od drugiego, tj szumów. Snab w tym wypadku odwalił kawał dobrej roboty, ponieważ ilość tego szumu jest naprawdę mała. Możecie to zobaczyć po tych przykładowych nagraniach (w tle niestety słychać komputer, co może dawać trochę gorsze odczucie). Wszystko zostało nagrane przy użyciu programu Audacity, a czułość mikrofonu była w przypadku badania poziomu szumu na maksymalnym poziomie bez wyjątków (wyjątkami są nagrania dotyczące jakości, są one oczywiście odpowiednio podpisane). Dodatkowo warto wspomnieć o odległości z jakiej do mikrofonu mówiłem – było to ok 45cm.

Zacznijmy od nieobrobionej próbki bez założonej czapy:

 

Teraz dla porównania to samo nagranie, ale odszumione:

 

Słychać różnicę, prawda? A co gdyby polepszyć te wyniki zakładając dodaną do zestawu czapę? Posłuchajmy:

 

Nie może zabraknąć także wersji poddanej redukcji szumu:

 

Jak możecie sami posłuchać, nowy produkt Snaba na tym polu spisuje się wręcz znakomicie, ale mikrofony zazwyczaj nie służą do nagrywania szumów, a nas samych. Czy to przy rozmowie na komunikatorze głosowym, czy kiedy chcemy nagrać lub udostępniać na żywo let’s play z gry. Przejdźmy w tym momencie do jakości tych nagrań. Najpierw posłuchajcie ich wszystkich:

Jakość surowego nagrania:

 

Jakość odszumionego nagrania:

 

Jakość surowego nagrania (czapa):

 

Jakość odszumionego nagrania (czapa):

 

Jakość surowego nagrania na 50% czułości mikrofonu (czapa):

 

Jakość odszumionego nagrania na 50% czułości mikrofonu (czapa):

 

Co tu dużo mówić – jak na mikrofon za tak niską cenę, jakość nagrywanego dźwięku jest wręcz genialna. Oprócz tego omawiany Snab HF-50 jest dość czuły, także bezproblemowo możemy zmniejszyć jego czułość, jeśli ktoś odczuwałby taką potrzebę. Dodawana gąbka do zestawu także „robi tutaj robotę”. Czas przejść w obliczu tego wszystkiego do podsumowania.

Killer czy nie? – podsumowanie

Zbierzmy w tym podsumowaniu wszystkie najważniejsze informacje, jakich dowiedzieliśmy się po testach mikrofonu od Snab audio. Zacznijmy od plusów tej konstrukcji – przede wszystkim cena, która obecnie wynosi 199zł. W zamian za nią dostajemy bogaty zestaw składający się nie tylko z samego mikrofonu oraz okablowania, ale także statywu i popfiltra w postaci nakładanej gąbki. Oprócz oczywiście samego zestawu także działanie nowego produktu polskiej firmy pozytywnie zaskakuje – niskie szumy własne, bardzo wysoka jakość nagrywanego audio, cytując klasyka: cud miód i orzeszki. Jedyny minus, jaki udało mi się zauważyć to farba, która jest wrażliwa na wszelkiego rodzaju otarcia. Szczególnie widoczne jest to przy gwincie.

Wypada powiedzieć to otwarcie – Snab Microtone HF-50 w kwocie do 200zł nie ma sobie równych, zarówno pod względem wyposażenia, jak i działania. Bliźniaczy Novox NC-1 kosztuje 20zł więcej, a w zestawie z nim nie dostajemy ani trójnogu, ani popfiltra. Aktualną cenę możecie sprawdzić pod tym linkiem.

I tym akcentem kończy się ten przydługawy tekst. Ktoś się skusi na wyposażenie swojego stanowiska w ten „cud techniki”? Dajcie znać w komentarzach, co myślicie zarówno o nim jak i o samej recenzji!

Cya!

Sprzęt do testów użyczyła firma Snab Audio za co serdecznie dziękujemy.

%d bloggers like this: